- Tato, tato, oddasz mi na jutro budzik, do szkoły muszę iść?

- Jakiej szkoły, ferie masz...

- Ferie się skończyły tato, teraz Polska Be pójdzie, ja już miałem ferie. Dwa tygodnie. Na sankach byłem i w kinie...

- Hm, jak to zleciało, popatrz, zagapiłem się trochę. A po co ci budzik, poczekaj, chwila chwila, bo kapelan bloga przyszedł...

- No budzik na rano, a i do kompa też bym na chwilę siadł...

- Chyba nie wiesz, synu, co mówisz, „do kompa bym siadł”, nie wiesz, co to jest walka, synu. Co to zbrojne ramię. Masz tu budzik ostatecznie...

- To jak teraz będziesz się budził co godzinę?

- Siłą woli. Well, wielu rzeczy jeszcze nie wiesz. Niezłe ziółko z Ciebie. Zakłamany jesteś chyba...

- A jak wygramy laptopa, to zamontujemy skajpa?

- Jak to „my wygramy”? Jak już, to chyba ja...

- No, ale sam piszesz wszędzie, że to my, że my wygramy...

- Nie wszystko, co napisane i powiedziane musi być prosto z mostu. Nie wszystko musi być jasne. Wtedy każdy dureń zrozumie. W życiu nie miałbym odwagi grzebać w twoim sumieniu!

- To tak jak Tusk trzeba mówić teraz? Że wygramy, ale nie wygramy i nie wszyscy...

- Apage, oddawaj budzik. Zresztą cicho teraz, patrz tylko, trzecia setka idzie...

- Widzę właśnie...

(wszelkie podobieństwo do realnie występujących osób jest przypadkowe i niezamierzone, podczas wpisu nie ucierpiało żadne zwierzę).